wtorek, 19 maja 2009

tonight i killed you with my smile

nic nie jest dla nas za wysoko, nie ma rzeczy, której nie moglibyśmy dosięgnąć. możemy wszystko, ja wiem. jestem pewna, że nie muszę wcale nic mówić; z mojego uśmiechu, wzruszenia ramionami, naiwnych, płaczliwych oczu i każdego ruchu dłoni możesz dowiedzieć się wszystkiego.


with my smile, so beautiful and wild

poniedziałek, 11 maja 2009

kochanie

powtarzam Ci to z nieczęstą, sobie tylko znaną beztroską; a wyrzuty sumienia i resztki moralności odzywają się coraz częściej.

muzyka na dziś: album Depeche Mode- Sounds of Universe

vivid afternoon

snuję się wokół Ciebie myślami łaszę i mruczę, kuląc się pod Twoim spojrzeniem. z wyostrzonymi zmysłami podwójnie czuję jego wyrzut. emocjonalnie zobojętniała, zamroczona tanim zielskiem. nie lubię, kiedy jesteś zły.

przykro mi.

sobota, 9 maja 2009

trwa cisza twych oczu

gdzieś, gdziem nigdy nie dotarł, w szczęśliwie odległym
od wszelkich doznań miejscu, trwa cisza twych oczu:
w najkruchszym z twoich gestów jest coś, co mnie otacza,
czego dotknąć nie mogę, bowiem jest za blisko

najlżejsze z twoich spojrzeń łatwo mnie otworzy,
chociaż zamknąłem się jak palce zwarte w pięść,
płatek po płatku rozwierasz mnie zawsze jak Wiosna
co (z tajemniczą wprawą) rozwiera swą pierwszą różę

a jeśli zechcesz zamknąć mnie, ja wraz ze swoim
życiem zatrzasnę się przepięknie i gwałtownie,
jak gdyby kwiat w swym wnętrzu wyobraził sobie
śnieg, który skrzętnie sypie wszędzie wokół;

żadna z rzeczy widzialnych nie zdoła dorównać
mocy twej natężonej kruchości: jej tkanki
zniewalają mnie barwą swoich krain, każde
tchnienie wydając z siebie na śmierć i na zawsze

(nie wiem, co ty masz w sobie, co tak wszystko w krąg

otwiera i zamyka; tylko coś we mnie mi wróży,
że głos twych oczu głębszy jest niż wszystkie róże)
i nikt, nawet deszcz, nie ma takich drobnych rąk



e.e. cummings

nigdziebądź, u-ro-dzi-ny

kolejne urodziny, dzień wyciąga się jak wyżuta guma, ale smak zachowała; czułam Twój spokojny oddech na szyi obserwując zachodzące słońce, a kiedy wschodziło patrzyłam jak równomiernie unosi się Twoja pierś. tysiące myśli; nie lubię gdy śpisz, bo jesteś g d z i e ś, wkraczasz w sferę, której nie mogę kontrolować. dotykam Twoich popękanych, zmęczonych ust; zapamiętuje każdą linię, zmarszczkę i bruzdę. słowa ciekną mi po brodzie ubrudzone mnóstwem błędów merytorycznych i gramatycznych, snuje domysły i rzucam strzępkami zdań. bezmyślnie błądzę po Tobie wzrokiem szukając jakiegoś zagięcia błędu nieprawidłowości; bezskutecznie. kocham Cię.

czwartek, 7 maja 2009

z dzisiaj

sprzeczanie się z Tobą równorzędne całowaniu Twoich chłodnych ust.

wtorek, 5 maja 2009

sranda

dzisiaj rockowo. every action has reaction. we've got one planet. one chance.


taaaaak i jeszcze bardziej mi z Tobą dobzie, dobzie! jesteśmy wieczni i nieśmiertelni i nie dbamy o to, co mówią; nigdy nie przeminiemy! pomimo koszmarnego bólu głowy uśmiecham się do swoich myśli w których ugrzęzłeś.