oglądam świat przez ogromne odmienne źrenice, wylewa się ze mnie żal i żar i obłędnie namiętnie wspominam Kota, drżącą ręką ściskając papierosa, drugą- kieliszek obojętnego zapachowo smakowo estetycznie mętnego czerwonego wina. oh, jak uroczo industrial rozpierdala mnie od środka. kulę się w sobie na wspomnienie Twojego ciepłego, (oh, tak, ja- taka nietykalna nieśmiertelna niewzruszona) ciepłego dotyku i szeptu. potem urągam sobie za złe myśli i brudne refleksje i uciekam wgłąb siebie.
może teraz 4 mg na kg?
środa, 29 kwietnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz