piątek, 17 kwietnia 2009

"życie jest niesamowite, kotku. takie, jak Ty"

" księżniczko. nie studiuję, nie pracuję, nie jem, nie śpię, nie płaczę, nie ogarniam, nie żyję. modlę się do Boga, którego, jak wiemy, nie ma, aby dał mi siły potrzebne do skończenia tej perfidnej, uwierającej wegetacji. nie pamiętam życia sprzed Niego, nie pamiętam, nie chcę pamiętać i nawet nie potrafię. cztery lata, księżniczko. cztery lata, a teraz jest tylko ciemno. tak bardzo chcę się odważyć i sobie pomóc. czasem leżąc w łóżku o trzeciej nad ranem, po wódce i kilku tabletkach relanium, czuję jak serce odmawia mi posłuszeństwa. ale zawsze jakoś daje radę do rana i koszmar zaczyna się na nowo. "

istniejesz na zawsze w mojej głowie, obiecuję, nie zapomnę Cię. kocie, ja nigdy nie zapominam. cholernie mnie zmieniłeś, wszystkie Twoje myśli, które poznałam; ale teraz wracam do swoich zabaw, używek, błahostek i histerii, a wraz z Tobą tracę mój ratunek, moje oderwanie od rzeczywistości, mojego powiernika i najmilszego kota.
gdy mi to powiedziałeś, niebo nie zawaliło się nam na głowy,
księżyc wciąż jest na swoim miejscu. dla mnie się coś zmieniło. nie obchodzi mnie, że szkodzę sama sobie namiętnie, natrętnie przypominając sobie Twoje słowa; może i nawet mnie rozumiałeś, może na swój sposób kochałeś, ale nie przysięgnę, że usunę Cię z mojej ślicznej, małej główki. najdroższy.


ścięłam włosy. odpływam w natłoku myśli i amoku alkoholowym.

Brak komentarzy: