budzę się, w kompletnej nieświadomości wyciągam rękę po komórkę i obczajam godzinę. 5:17. esemesów- brak. nieodebranych połączeń- jedno. R. dzwonił. godzinę temu.
wysyłam wiadomość- 'dzwoniłeś'
odbieram wiadomość- 'tęskniłem'
po chwili konsternacji wychodzę (ładnie powiedziane) z łóżka i bez dalszych ceregieli udaję się do łazienki, gdzie spędzam bitą godzinę, z czego pół- opieram się o zlew i pytam wymiętoloną twarz w lustrze o wczorajszy dzień. nic nie wie.
wracam do pokoju. z dziecinnym zainteresowaniem przyglądam się dwóm kieliszkom i pustej butelce leżącym na dywanie. mogłabym się założyć, że przedtem ich tu nie było. wzdycham i wlokę się do kuchni przygotować kawę i wyjąć papierosy.
8:38
miałam pofarbować włosy, nie pić dużo za dużo, zapomnieć, jadać śniadania, liczyć się z Jego uczuciami (których jest od zajebania, kurwa) pomalować paznokcie, zapomnieć, wracać punktualnie do domu, kochać siostrę, zapomnieć, doprowadzić rower do stanu używalności jako takiej, kupić płaszcz, nie marudzić, zapomnieć;
jestem dobrą aktorką i ty nie wiesz wielu rzeczy, myślisz, że zapomniałam. dobrze, niech tak będzie.
ale ja nigdy niczego nie zapominam.
wtorek, 14 kwietnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz