samotność mnie przytłacza, dobija, tłamsi od wewnątrz i zżera po kawałeczku moją szeroko pojętą duszę, wprawia w drżenie najmniejsze mięśnie, te w kącikach ust i oczu. oczu, które zakryte kurtyną ciężkich rzęs poszukują, wiecznie wypatrują oparcia, punktu zawieszenia wzroku, odpoczynku od wiecznego ignorowania dostępnego na wyciągnięcie ręki złudnego szczęścia.
szarość nieba i złoto liści kuszą;
a kiedy nikt nie patrzy wypłakuję wszystkie słowa, próbując zgubić ten niebezpieczny zapach ust
piątek, 17 września 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz