oglądam świat przez ogromne odmienne źrenice, wylewa się ze mnie żal i żar i obłędnie namiętnie wspominam Kota, drżącą ręką ściskając papierosa, drugą- kieliszek obojętnego zapachowo smakowo estetycznie mętnego czerwonego wina. oh, jak uroczo industrial rozpierdala mnie od środka. kulę się w sobie na wspomnienie Twojego ciepłego, (oh, tak, ja- taka nietykalna nieśmiertelna niewzruszona) ciepłego dotyku i szeptu. potem urągam sobie za złe myśli i brudne refleksje i uciekam wgłąb siebie.
może teraz 4 mg na kg?
środa, 29 kwietnia 2009
środa, 22 kwietnia 2009
i was wondering..
tak bardzo lubię zwinąć się w kłębek mrucząc u Ciebie na kolanach, tak lubię słuchać Cię od środka przykładając ucho do brzucha lub piersi, przy Tobie robię się krótkowzroczna i dziwnie miękka, a zwykle chwiejąc się na nogach bez słowa proszę o miłość.
a jednak czegoś brakuje. ticking clock in empty house i wiem, że nic nie trwa wiecznie.
usuwam się na bok i myślę o złych rzeczach.
a jednak czegoś brakuje. ticking clock in empty house i wiem, że nic nie trwa wiecznie.
usuwam się na bok i myślę o złych rzeczach.
niedziela, 19 kwietnia 2009
in a smokey room a smell of wine and cheap perfume
muszą się pieprzyć na MOIM łóżku? kurwa mać.
chleb 1,30
woda 1,70
jogurty ok. 3,00
jabłka 2,00
0,50 cl Ballantine's 42,50
0,20 cl Luksusowej 9,80
jakieśtam wino 18,90
Pall Malle 9,60
jestem przerażona.
chleb 1,30
woda 1,70
jogurty ok. 3,00
jabłka 2,00
0,50 cl Ballantine's 42,50
0,20 cl Luksusowej 9,80
jakieśtam wino 18,90
Pall Malle 9,60
jestem przerażona.
piątek, 17 kwietnia 2009
"życie jest niesamowite, kotku. takie, jak Ty"
" księżniczko. nie studiuję, nie pracuję, nie jem, nie śpię, nie płaczę, nie ogarniam, nie żyję. modlę się do Boga, którego, jak wiemy, nie ma, aby dał mi siły potrzebne do skończenia tej perfidnej, uwierającej wegetacji. nie pamiętam życia sprzed Niego, nie pamiętam, nie chcę pamiętać i nawet nie potrafię. cztery lata, księżniczko. cztery lata, a teraz jest tylko ciemno. tak bardzo chcę się odważyć i sobie pomóc. czasem leżąc w łóżku o trzeciej nad ranem, po wódce i kilku tabletkach relanium, czuję jak serce odmawia mi posłuszeństwa. ale zawsze jakoś daje radę do rana i koszmar zaczyna się na nowo. "
istniejesz na zawsze w mojej głowie, obiecuję, nie zapomnę Cię. kocie, ja nigdy nie zapominam. cholernie mnie zmieniłeś, wszystkie Twoje myśli, które poznałam; ale teraz wracam do swoich zabaw, używek, błahostek i histerii, a wraz z Tobą tracę mój ratunek, moje oderwanie od rzeczywistości, mojego powiernika i najmilszego kota.
gdy mi to powiedziałeś, niebo nie zawaliło się nam na głowy, księżyc wciąż jest na swoim miejscu. dla mnie się coś zmieniło. nie obchodzi mnie, że szkodzę sama sobie namiętnie, natrętnie przypominając sobie Twoje słowa; może i nawet mnie rozumiałeś, może na swój sposób kochałeś, ale nie przysięgnę, że usunę Cię z mojej ślicznej, małej główki. najdroższy.
ścięłam włosy. odpływam w natłoku myśli i amoku alkoholowym.
istniejesz na zawsze w mojej głowie, obiecuję, nie zapomnę Cię. kocie, ja nigdy nie zapominam. cholernie mnie zmieniłeś, wszystkie Twoje myśli, które poznałam; ale teraz wracam do swoich zabaw, używek, błahostek i histerii, a wraz z Tobą tracę mój ratunek, moje oderwanie od rzeczywistości, mojego powiernika i najmilszego kota.
gdy mi to powiedziałeś, niebo nie zawaliło się nam na głowy, księżyc wciąż jest na swoim miejscu. dla mnie się coś zmieniło. nie obchodzi mnie, że szkodzę sama sobie namiętnie, natrętnie przypominając sobie Twoje słowa; może i nawet mnie rozumiałeś, może na swój sposób kochałeś, ale nie przysięgnę, że usunę Cię z mojej ślicznej, małej główki. najdroższy.
ścięłam włosy. odpływam w natłoku myśli i amoku alkoholowym.
środa, 15 kwietnia 2009
chcemy tylko rozmawiać
myślę, że powinnam jednak częściej przebywać z R., jednocześnie nie olewając totalnie Sroki. będzie to niełatwe, ciężko gdy twoja przyjaciółka (jedna z wielu i jedyna i nieprawdziwa, jak każdy przyjaciel) nienawidzi chwilowej miłości twojego życia. ona wie, że dla pewnych wartości mogę zabić, zagryźć i wrócić uśmiechnięta z krwią na ustach i rękach, on z kolei- że namiętnie kłamię i zmyślam, a w mojej charakterystyce umieszcza 'zdradzanie' jako hobby.
nasz związek wygląda tak niejasno i chwiejnie jak sytuacja w gospodarce, co chwila lecąc na łeb na szyję, by po chwili (-oczywiście że ci wybaczam kochanie, jesteś jedyna i cudowna, uwielbiam cię i nie dam ci odejść) wrócić do dawnej kondycji śmiejąc się z things we did before.
dziś wybitnie oryginalnie spędzam wieczór, uwaga uwaga, browarowe spotkanko!
plany mniej przyszłościowe- idę przyspieszyć proces starzenia się skóry, nie mogąc doczekać się tej cholernej rozedmy płuc, raka wszystkiego co się rusza i impotencji.
nasz związek wygląda tak niejasno i chwiejnie jak sytuacja w gospodarce, co chwila lecąc na łeb na szyję, by po chwili (-oczywiście że ci wybaczam kochanie, jesteś jedyna i cudowna, uwielbiam cię i nie dam ci odejść) wrócić do dawnej kondycji śmiejąc się z things we did before.
dziś wybitnie oryginalnie spędzam wieczór, uwaga uwaga, browarowe spotkanko!
plany mniej przyszłościowe- idę przyspieszyć proces starzenia się skóry, nie mogąc doczekać się tej cholernej rozedmy płuc, raka wszystkiego co się rusza i impotencji.
wtorek, 14 kwietnia 2009
acid imbecile
budzę się, w kompletnej nieświadomości wyciągam rękę po komórkę i obczajam godzinę. 5:17. esemesów- brak. nieodebranych połączeń- jedno. R. dzwonił. godzinę temu.
wysyłam wiadomość- 'dzwoniłeś'
odbieram wiadomość- 'tęskniłem'
po chwili konsternacji wychodzę (ładnie powiedziane) z łóżka i bez dalszych ceregieli udaję się do łazienki, gdzie spędzam bitą godzinę, z czego pół- opieram się o zlew i pytam wymiętoloną twarz w lustrze o wczorajszy dzień. nic nie wie.
wracam do pokoju. z dziecinnym zainteresowaniem przyglądam się dwóm kieliszkom i pustej butelce leżącym na dywanie. mogłabym się założyć, że przedtem ich tu nie było. wzdycham i wlokę się do kuchni przygotować kawę i wyjąć papierosy.
8:38
miałam pofarbować włosy, nie pić dużo za dużo, zapomnieć, jadać śniadania, liczyć się z Jego uczuciami (których jest od zajebania, kurwa) pomalować paznokcie, zapomnieć, wracać punktualnie do domu, kochać siostrę, zapomnieć, doprowadzić rower do stanu używalności jako takiej, kupić płaszcz, nie marudzić, zapomnieć;
jestem dobrą aktorką i ty nie wiesz wielu rzeczy, myślisz, że zapomniałam. dobrze, niech tak będzie.
ale ja nigdy niczego nie zapominam.
wysyłam wiadomość- 'dzwoniłeś'
odbieram wiadomość- 'tęskniłem'
po chwili konsternacji wychodzę (ładnie powiedziane) z łóżka i bez dalszych ceregieli udaję się do łazienki, gdzie spędzam bitą godzinę, z czego pół- opieram się o zlew i pytam wymiętoloną twarz w lustrze o wczorajszy dzień. nic nie wie.
wracam do pokoju. z dziecinnym zainteresowaniem przyglądam się dwóm kieliszkom i pustej butelce leżącym na dywanie. mogłabym się założyć, że przedtem ich tu nie było. wzdycham i wlokę się do kuchni przygotować kawę i wyjąć papierosy.
8:38
miałam pofarbować włosy, nie pić dużo za dużo, zapomnieć, jadać śniadania, liczyć się z Jego uczuciami (których jest od zajebania, kurwa) pomalować paznokcie, zapomnieć, wracać punktualnie do domu, kochać siostrę, zapomnieć, doprowadzić rower do stanu używalności jako takiej, kupić płaszcz, nie marudzić, zapomnieć;
jestem dobrą aktorką i ty nie wiesz wielu rzeczy, myślisz, że zapomniałam. dobrze, niech tak będzie.
ale ja nigdy niczego nie zapominam.
hellou my almost-lover
/na jej dziecięcej twarzy była bardzo dorosła mina, a dojrzałość przebijała przez źrenice i dopełniała jej chłodnej dumy/
gardzę emocjonalnym ekshibicjonizmem przykrytym cienką warstwą mgiełki anonimowości, ale zawsze brakowało mi cierpliwych uszu do słuchania, rąk do przytulania, ramion do wypłakania, także, aby te mało pozytywne emocje nie kumulowały się w mojej głowie, robię małe expose wszędzie gdzie się da i wystawiam moją obdartą z wszelkich uczuć, obojętną mentalność na pastwę cudzych (z boku zawsze wygląda gorzej) spojrzeń.
gardzę emocjonalnym ekshibicjonizmem przykrytym cienką warstwą mgiełki anonimowości, ale zawsze brakowało mi cierpliwych uszu do słuchania, rąk do przytulania, ramion do wypłakania, także, aby te mało pozytywne emocje nie kumulowały się w mojej głowie, robię małe expose wszędzie gdzie się da i wystawiam moją obdartą z wszelkich uczuć, obojętną mentalność na pastwę cudzych (z boku zawsze wygląda gorzej) spojrzeń.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)